
PHOTEK, czyli o połamanym naukowcu, docenionym drum'n'bassologu i zasłużonym jungliście (aka's: Code of Practice, Sentinel, Aquarius, System X, Studio Pressure).
Historia...
Photek, prawdziwie nazywający się Rupert Parkes, to znany już dziś szeroko artysta nowych, połamanych brzmień. Urodził się w Ipswich (Anglia) w roku 1971. Jako młody chłopak, Photek zasłuchiwał się w electro, techno i hip-hop. Interesował się zawsze jazz'em i fusion, co zostało mu w pamięci, kiedy parę lat później zaczął tworzyć swoją pokręconą muzykę. Parkes za młodu nigdy nie kręcił płytkami jako DJ i nawet w klubach pojawiał się raczej sporadycznie. Jego przygoda w świecie muzycznej przestrzeni rozpoczęła się, kiedy sprawił sobie sampler. Duża część muzyki Photek'a powstawała zresztą w elektronicznych układach komputera. Jego początki to "produkowanie" innych wykonawców: Paul'a Solomon'a w wytwórni Certificate 18 Records. Tam właśnie Photek wypuszczał pierwsze single, pod starym aka: Studio Pressure. Nagrywał dla Street Beats
(kolejne aka: the Truper), dopiero potem zainicjował swoją serię singli, nagrywanych już jako Photek, co dało mu możliwości połączenia się z Goldie'm pod szyldem, oczywiście, Metalheadz. Współpraca z innymi wytwórniami trwa jednak dalej, czego dowodem są np. poczynania Photek'a na nieco alternatywnych gruntach, remiksuje single "Loose" dla Therapy?. Photek początkowo kombinował przy hardstepie (Certificate 18 i Street Beats), ale w swojej działalności zetknął się także z L.T.J Bukem'iem (wytwórnia Good Looking). Praca przy znanych wytwórniach i ze znanymi "technikami" spowodowała szybkie zainteresowanie się Photek'iem ludzi od Virgina. Specjalnie dla Parkes'a został otwarty nowy pododdział: Science. Tam Photek może spokojnie eksperymentować i to przez długi czas, bo umowa jest zawarta na pięć płytek. Jednocześnie Photek zapewnił sobie niezależność i może spokojnie kręcić i wydawać dla innych autonomicznych wytwórni. Pierwsze dwa single dla Science to "The Hidden Camera" (maj1996) i "Ni-Ten-Ichi-Ryu", które od razu stały się wydarzeniem na scenie break-beatowej. Virgin wydaje w 1997 jeszcze "Risc Vs. Reward" i dopiero potem następuje wydanie pierwszego pełnego albumu Photek'a pt."Modus Operandi" we wrześniu 1997. W 1998 wydany zostaje drugi album "Form&Function", gdzie jest cały szereg utworów Photek'a miksowanych przez przyjaciół z Metalheadz. Parkes jest oprócz twórcy wspaniałym producentem i technikiem, czego dowodzi cała fura rzeczy, którym asystował przy powstawaniu. A pasją Parkes'a są szybkie samochody. Posiadał np. Lotusa Elana, Ferrari 348 czy Porsche 911 Carrera S.

Muzyka...
Photek przede wszystkim wprowadza brzmienia drum'n'bassu do sfer ludzkich przestrzeni mentalnych. Dancefloor'owy charakteru break-beatu zostaje w jego muzyce odsunięty nieco na drugi plan. Eksperymentujący Photek jest zauroczony kulturą Japonii (respect!), co daje się słyszeć w niektórych utworach (The Fifth Column i Ni-Ten-Ichi-Ryu). W wielu momentach jego break-beaty zawierają subtelność jazzu, ale i zawiłość oraz labiryntowo-pętlowy charakter jungli. A drum'n'bass to zimny, kosmiczny, krystaliczny i laboratoryjny. Wiele słychać tu niepokoju, mroku i nawet klaustrofobicznej grozy. Kawałki z "Modus Operandi", czyli z łac. trybu postępowania, to prawdziwa energia. Jest także na albumie piękna ambientowa trylogia (Minotaur, Aleph1, 124), czyli trzy utworki zawierające w sobie płynący i świszczący podkład. Nieco innych doznań oferuje nam album "Form&Function", gdzie wiele jest tajemniczych sampli (np. The U.F.O.) i dosadnej, junglowej energii (mój najgłębszy utworek z tej płyty: "The Water Margin"). Zauważyć trzeba na koniec, że Photek w swojej muzyce stosuje mniej głębokich i długich bassów. Rytm bassowy jest oparty na dźwiękach szarpanych i wyższych, kontrabasowych brzmieniach. Reasumując natomiast, należy zapewnić wszystkich sięgających po muzykę Photek'a, że zabiera ona w daleki, głęboki i science-fictionowy trip. A Ci, którzy już powrócili z tej break-beatowej podróży, mogą z całą pewnością stwierdzić, że to wyprawa w głąb najlepszego DARK drum'n'bassu.