Biografię tą oparłem na materiale Mikołaja Ludwiczaka, który ukazał się w 1998 roku w magazynie Plastik
Urodzony w 1969 r., zamieszkały we Frankfurcie, jest dziś Oliver Lieb jednym z najbardziej uznanych niemieckich producentów muzyki elektronicznej. Począwszy od 1989 roku jest
nieprzerwanie zaliczny do ścisłej czołówki niemieckiej elektroniki, bez względu na to czy mowa o techno, trance, house, electro, eurodance. Nazwy nie mają tu znaczenia. Jego wielonurtowe poszukiwania są, w miażdżącej przewadze na poziomie zapewniającym mu rezydowanie w pierwszej lidze światowej sceny elektronicznej. Na swoim koncie ma dziesiątki wydawnictw, za którymi kryją się szyldy najbardziej utytułowanych oficyn wydających techno. Wystarczy wspomnieć Delirium, Harthouse, Eye Q, Millenium, No Respect czy wreszcie Superstition. Chętnych do wydawania jego nagrań musi być wielu, skoro debiutancki singiel z 1989 roku pod szyldem Force Legato, sprzedał się w liczbie 40 tyś. egzemplarzy! O remiksowanie swoich nagrań zwracali się do niego najwięksi, jak Sven Vath, Yello, Human League, Moby, Cygnus X i dziesiątki innych.
Oliver Lieb swój romans z muzyką rozpoczynał jako jazzowy basista, lubujący się także w brzmieniach funky i soul. Jego idolami byli wtedy Stanley Clark i Mark King, wirtuozi prowadzący brzmienia gitary basowej w wielopoziomowe struktury, nadające temu instrumentowi nowe możliwości. Po kilku latach osiągnął bardzo wysoki pułap. Kiedy jego basowe wycieczki zabrnęły w świat infra-dźwięków, poczuł, że jest gotów pójść własną drogą muzyczną. Jak wspomina: "Nie chciałem iść na jakiekolwiek kompromisy. Czułem, że stać mnie na własną twórczość - chciałem iść naprzód i nie martwić się o dyskomfort współpracy z zespołach". Ta decyzja zbiega się z coraz głębszym zainteresowaniem muzyką elektroniczną. Lektura sztandarowych płyt Kraftwerk i Jeana Michaela Jarre'a wiąże się z odkryciem niewyczerpanych pokładów tkwiących w tych brzmieniach. Ponieważ nigdy nie był muzykiem w tradycyjnym sensie, samplingiem i sequencerem zafascynwały go dogłębnie. Kupił więc pierwsze maszyny i odkrył w nich nieskończone możliwości dla realizacji własnej ekspresji muzycznej.
Wkrótce przyszła pora na wielki hit - "Force Legato", który mógł zapowiadać błyskotliwą, komercyjną karierę. Tak się jednak nie stało bo Oliver postawił sobie wysokie wymagania. Pasja poszukiwania i eksperymentowania zwyciężyła w nim nad pokusą zabawiania idiotów. Na początku 1992 r. w biografii artystycznej Oliviera miał miejsce kolejny przełom: spotkał niejakiego Matthiasa Schindehatte, człowieka od którego kupił kiedyś jedną ze swoich najlepszych gitar basowych. Tym razem spotkał go jako łowcę talentów w rozkręcającej się właśnie, kultowej dziś tłoczni Harthouse. W jej szeregach powstaje nowy projekt Oliviera, nazwany Spicelab. Do dziś jeden z najbardziej kultowych projektów nie tylko Harthouse'u, ale również i całej światowej kultury klubowej.
W tym samym czasie multifunkcjonalny Lieb przywołuje jeszcze inne wcielenie. Jest nim Psylocibin, którego nagrania zaczyna wydawać dla równie znanej tłoczni Delirium. W tej inkarnacji Oliver daje się poznać jako człowiek o pozornie tylko stonowanych temperamencie. Nagrania Psylocybin są drapieżne i ciężkie, nie pozbawione nutki szalonego eksperymentu. Jednak publiczność i ludzie związani ze sceną techno największe ciśnienie mają na nagrania Spicelab, które, w czasie gdy się ukazują, posiadają niezwykły wręcz ładunek energii i dynamikę rzadko wówczas osiąganą. Presja jest tak wielka, że pojawia się masa propozycji odtworzenia muzyki w formie live actów. Oliver stawia czoła tym sugestiom montując konkretny set autentycznie "live", programując i sequencerując w czasie rzeczywistym. Jest to tym cenniejsze, iż dzieje się w czasie, gdy 80% live-actów to jedynie odtwarzanie playbacków z DAT-ów. Live-acty Oliviera są tak dobrze przyjęte, że owocują ponad 300 występami na całym świecie, we wszystkich najważniejszych klubach globu.
Lata ciężkiej pracy owocują wreszcie kolejnym przełomowym momentem: prestiżowe remiksy dla Yello i Andreasa Dorau są znów wielkim sukcesem. Także kolejny, inspirowany etnicznymi rytmami, projekt o nazwie Ambush i debiutancki album z 1994 roku pojawia się na niemal wszystkich chartsach. Sound nagrań Oliviera uzyskuje subtelną i niepowtarzalną głębię. Jednym z największych i najbardziej presiżowych wydarzeń tego okresu jest zaproszenie do udziału w słynnym festiwalu jazzowym w Montreaux. Performance Ambush dokonany wraz z Haraldem Grosskopfem i Basem Broikhusem, grupą tancerzy, perkusistów, pokazem pirotechnicznym i niesamowitą dekoracją przechodzi do historii. Już rok później (1995), po długich namysłach, Oliver kończy współpracę z popadającą w coraz większe kłopoty finansowe firmą Harthouse. W zamian powołuje do życia własną oficyną Spy vs Spice, będącą częścią firmy Undercover, posiadającą kontakty dystrybucyjne w Anglii i Stanach. Wydany jej nakładem Spicelab z 1996 r. jest znów wielkim sukcesem Oliviera. Mniej więcej w tym czasie , gdy powstaje Spy vs Spice, Oliver związuje się także z hamburską Superstition, posiadającą w swoich szeregach wielkie postacie sceny techno, takie jak Mijk Van dijk, Jens Mahlstedt, Gerret Frerichs czy Marco Lopez. Powstaje projekt który do dziś pozostaje, pod względem artystycznym, niewątpliwie największym sukcesem Olivera. Mowa, rzecz jasna o L.S.G., którego debiutancka EP'ka wraz z nieśmiertelnym hitem Fragile staje się wielkim klubowym przebojem wszystkich parkietów świata.
Podobnie jak jego późniejsze remiksy w wykonaniu Pascala F.E.O.S. i Marka Gage'a Oliver. Staje się częścią rodziny Superstition, grupy muzyków i dj'ów która oprócz solowych przedsięwzięć, wciąż znajduje czas na wspólne projekty. Tak jest także w przypadku Oliviera: jego wspólne EP'ki z Marcosem Lopezem (jako Arte Bionico), Pascalem F.E.O.S. (jako Azid Force) czy Thorstenem Stenzelem (jako Paraglinders) wpisują go na stałe w pejzaż wytwórni. Przede wszystkim jednak jest L.S.G., któremu poświęca Oliver najwięcej czasu. Wydana w 1996 r. debiutancka duża płyta "Rendezvous In Outer Space" staje się kamieniem milowym współczesnej muzyki transowej. Niepowtarzalna, psychodeliczna i kosmiczna aura oraz charakterystyczne patenty brzmieniowe oparte na delikatnych i czystych dźwiękach markowych syntezatorów, stają się wizytówką L.S.G. i klasykiem transu.
Utwory L.S.G. to fascynujące podróże. Podobny temperament odnaleźć można jedynie we wczesnych nagraniach Future Sound Of London pod szyldem Amorphous Androgynous. Niesamowity organiczny splot technologii i dźwiękowego kosmosu naturalnego świata. Uroczy pejzarz, wpleciony w mocny transowy rytm, zniewala i porywa w przestrzeń innego wymiaru. Nie czuć w nim jednak strachu, jest harmonijny i spokojny, nie gubiąc jednocześnie dynamiki i porywającej energii. Podobny , a nawet jeszcze badziej obłędny, jest efekt uzyskany przez L.S.G. na drugim albumie zatytułowanym po prostu "Volume 2". To zbiór 10-ciu cudownych wypraw w świat nieogarniętej przestrzeni bazującej na organiczych dźwiękach. Nie wystarczy ich przesłuchać szukając esencji. Trzeba się w nie zagłębić i po kolei chłonąć urok tych niezwykłych przestrzenno-czasowych podróży.
Nieco inne oblicze L.S.G. zaprezentował na swym kolejnym projekcie, czyli 3-częściowej serii EP-ek "Black Series", zebranej potem na "The Black Album". To nieco mroczniejsze oblicze Olivera, wyraz jego fascynacji najgłębszą odmianą techno. "The Black Album" odwołuje się do fascynacji klubowych Olivera, muzyki ulubionej przez niego w jego dj-skiej pracy. Tak brzmi trans w interpretacji człowieka o horyzontach muzycznych dających mu przewagę nad zalewającą świat pseudo-techno tandetą, produkowaną ostatnio w ogromnych ilościach.
Kolejne produkcje skierowały Lieba w bardziej eksperymentalne rejony i spokojne brzmienia (album "Into Deep") ale w 2002 roku powrócił do klubowych rytmów albumem "The Hive". Jest to kolejne udane połączenie techno z klimatami trance.
Oliver jest czarodziejem transu, człowiekiem posiadającym zarówno przygotowanie muzyczne, jak i intuicję. Tylko czarodzieje znają się na ludzkiej duszy na tyle, by móc przelać w nią inspirujący, życiodajny splot energii w tak dosadny sposób.
Dyskografia:
Oliver Lieb - Nitro / Pendulum EP (Ellipse Records, 1998)
Tiefenrausch EP (Ellipse Records, 1998)
Oliver Lieb - Com (Ellipse Records, 1998)
Radja EP (Monkeys, 1998)
Oliver Lieb - Subrajmstimulation 12" (Orbit / Virgin, 1999)
Oliver Lieb - Subrajmstimulation 12" (Orbit / DMD, 1999)
Oliver Lieb - Subrajmstimulation UK 12" (Data, 1999)
Oliver Lieb - Lightspeed 12" (Orbit / Virgin, 1999)
Oliver Lieb - Lightspeed 12" (Orbit / DMD, 2001)
Oliver Lieb - Lightspeed UK 12" (Data, 2000)
Oliver Lieb - Subsonik 12" (Data, 2002)
Oliver Lieb feat. Klaus Kinski - Jesus Ist Da! 12"/CDs (BMG, 2002)
Oliver Liebm - Constellation CD (Recycle Or Die / WEA, 1993/1994)
Oliver Lieb & Dr. Atmo - Music To Films (FAX +49-69/450464, 1994)
Hildenbeutel/B-Zet/Lieb - A Mission Into Drum CD/2LP (EYE-Q / WEA / Planet Earth, 1994)