
Johannes Heil jest jedną z tych postaci, które każdy fan czystego techno musi znać. Swoje pierwsze kroki na scenie muzycznej stawiał razem z przyjacielem Heiko Lauxem. Na początku było to dj'owanie pod skrzydłami labela Kanzleramt z siedzibą w Bad Nauheim niedaleko Frankfurtu, potem przyszedł czas na wspólne produkcje Heila oraz Lauxa w projekcie Item One. W 1995 roku pojawiła się pierwsza własna 12-stka "Die Offenbarung" a potem cała seria płyt z mocnym tanecznym techno. W międzyczasie ponownie wspomógł Lauxa - w nagraniu płyty "The Oldschoolstreet" a w 1998 roku własnym albumem "Realiti To Midi" wkroczył do czołówki techno producentów. "Realiti To Midi" to czysta energia przetworzona na dźwięki. Potężne beaty w monumentalnej oprawie atakują słuchacza bez żadnych hamulców. Kulminacją płyty jest "I love to beat you, 'cause i hate you" - na początku trzęsienie ziemi a potem lawina dźwięków przerywana wokalem z tytułowym tekstem - doskonały materiał na set dla dj'ów.
Heil po sukcesie albumu nie czekał długo z kolejną dużą płytą. Już w 1999 roku

pojawił się album "Illuminate The Planet". Tym razem udało mu się trochę poskromić energię niesioną przez muzykę. Poszczególne utwory to nie jednostajna i ta sama muzyka - każdy jest inny, z innym oryginalnym pomysłem. Są tu mocne klubowe tracki, prawie hip hopowe rytmy,

wokale, ambient a wszystko w świetnym bardzo monumentalnym stylu co powoduje, że niektóre z utworów to prawdziwe "techno-symfonie". Taka muzyka musiała zadziałać na słuchaczy - album przez wielu zostaje uznany za najlepszy w 1999 roku, podobnie jak Heil za najlepszego twórce a wytwórnia Kanzleramt rozwija się na tyle, że w rankingach wyprzedza nawet Tresora.
Johannes Heil tak uznanym artystą, że zostaje jednym z współproducentów albumu Sven Vatha - Contact. Fani jednak czekają na kolejny własny album. Jest nim "Future Primitive" i na pewno wywołał zaskoczenie u tych, którzy kojarzyli Heila wyłącznie z mocnym tanecznym techno. Muzyka nie jest ostra ani ciężka - przewija się od ambientu przez electro aż do rytmów hip-hopowych, pojawiają się melodyjne motywy łatwo zapadające w pamięci a chwilami kawałki przypominają soundtrack.
Dla zawiedzionych ostatnią płytą pod koniec 2001 roku Heil skompilował album "Feiern" zawierający taneczny materiał - najlepsze kawałki, które wcześniej ukazały się wyłącznie na winylu. Jest to mała retrospekcja jego twórczości, gdyż znajdują się tu kawałki od pierwszego solowego wydawnictwa artysty dla labela Kanzleramt czyli obejmuje około 5 lat twórczości.

Duża porcja świeżego materiału artysty ukazuje się na początku 2002 roku - album "Heilstyle". Tytuł w tym przypadku nie może być przypadkowy - muzyka to mieszanka tego co Heil tworzył wcześniej czyli klubowe hity, symfoniczne, podniosłe klimaty a także bardziej melodyjny materiał. Muzyka oczywiście jak zawsze doskonale przygotowana - żadnych prostych monotonnych pętli a dokładnie przygotowane rozbudowane techno tracki.
Jeśli ktoś z fanów muzyki techno nie zna Heila czy też samej wytwórni Kanzleramt to zapewniam, że traci bardzo dużo. Jest to w tej chwili najlepszy na świecie materiał z tego gatunku.