Data Base - imprezy klubowe, muzyka elektroniczna: relacje, zapowiedzi, mp3, download, fotki, recenzje, torun, toruń, playlisty, kluby, techno, house, clubbing, hardware, software, artykuły, biografie
Twój login:

Twoje hasło:

biografie (70):
- Acid Junkies
- Adam Beyer
- Alan Oldham
- Alexander Kowalski
- Anthony Rother
- Biosphere
- Blake Baxter
- Cari Lekebusch
- Carl Cox
- Carl Craig
- Chicks On Speed
- Chris Cunningham
- Chris Korda
- Chris Liebing
- Christian Morgenstern
- Cj Bolland
- Claude Young
- Cristian Vogel
- Dave Angel
- Dave Clarke
- Derrick May
- Drexciya
- Ed Rush
- Ellen Allien
- Fumiya Tanaka
- Green Velvet
- Hardfloor
- Heiko Laux
- Hell
- Holy Ghost
- Ian Pooley
- Jeff Mills
- Joey Beltram
- Johannes Heil
- Jonny L
- Juan Atkins
- Kelly Hand
- Ken Ishii
- Kenny Larkin
- Kevin Saunderson
- Ladytron
- Laurent Garnier
- Luke Slater
- Marco Carola
- Mauro Picotto
- Misjah
- Miss Djax
- Miss Kittin
- Moritz Von Oswald
- Norman Feller
- Octave One
- Oliver Lieb
- Pacou
- Panacea
- Photek
- Richie Hawtin
- Robert Gorl
- Robert Hood
- Robert Owens
- Rolando
- Rush
- Sean Deason
- Stacey Pullen
- Steve Bug
- Surgeon
- Sven Vath
- The Advent
- Umek
- Underground Resistance
- Vladislav Delay


więcej >>>
Najnowsze playlisty:
2010-07-07 djike

2010-05-27 urbansky

2010-02-02 tomfire

2009-07-01 djike

2009-02-28 mickeykid

Twój email:


Reklama:
projektowanie stron internetowych Toruń
Studio programistyczne codeX Dominik Raś
Google
Biografie: Chris Cunningham
logo

Chris Cunningham - artysta nowoczesny, oryginalny i przede wszystkim wyraźny w tym co, robi. A czym się zajmuje? Jako nastolatek zaczynał z malarstwem, dziś jest drum&bass'owym Dj'em. Ale nie takiego go znacie i nie takim go zapamiętacie. Chris to genialny wizjoner, twórca, wreszcie reżyser. Jest najwyraźniejszą postacią, jeśli chodzi o teledyski i video do nowo-brzmieniowej muzyki. Stworzył klipy dla Aphex Twina, Squarepushera, Bjork, Leftfield, Portishead, ale i Madonny. Zanim zabierze się za realizację klipu, uważnie słucha muzyki, do której ma powstać obraz. Następnie zapisuje na kartce własne skojarzenia z utworem. Przy każdej niemal realizacji na papierze pojawia się terminologia z dwóch zakresów - seksu i technologii. - Wszystko dlatego, że gdy byłem nastolatkiem, interesowałem się głównie porno i robotami - mówi Chris Cunningham. Cunningham należy do nielicznego grona twórców, którzy ze sztuki teledysku uczynili coś więcej niż tylko najbardziej ekspansywny sposób promowania muzyki. Nikt przecież nie powie, że odpadające członki bezdomnego Murzyna w "Afrika Shox" Leftfield czy dzieci-mutanty w "Come To Daddy" Aphex Twina są jedynie komercyjnym chwytem. Brytyjczyk w swoich kilkuminutowych obrazach potrafi zawrzeć wszystko - horror, thriller medyczny, groteskową komedię oraz perwersyjną erotykę. Wszystko to zdaje się być naprawdę głęboko artystycznym i jednocześnie nowoczesnym manifestem. W teledyskach Cunninghama bowiem nie zobaczycie waszych ulubionych gwiazd mizdrzących się do kamery w świetle reflektorów. Ba, będziecie mieli szczęście, jeśli w ogóle zobaczycie w nich swoich idoli. Istnieje wręcz prawdopodobieństwo, że po obejrzeniu któregoś z obrazów zrealizowanych przez tego 29-letniego reżysera nigdy więcej nie włączycie telewizora na kanał stacji muzycznej. Dzięki szokującym i budzącym obrzydzenie środkom wyrazu Cunningham znalazł receptę na perfekcyjne zsynchronizowanie obrazu z muzyką. Sam twórca zaznacza jednak wyraźnie, że obrazy jakie tworzy, są związane z specyficzną nowoczesną muzyką. Wyjątki zdarzają się także, np. współpraca z Madonną. Ale z pewnością nie doświadczycie video, zrealizowanego przez Chrisa dla nowopowstałego boysbandu czy wymalowanej nastolatki. Świat z klipów Cunninghama jest jak "Matrix" odarty z wirtualnej rzeczywistości. Ten sam technologiczny chłód, ta sama kolorystyka z czernią, szarościami i odcieniami błękitu na czele, a wreszcie równie częsta jak u braci Wachowskich ekwilibrystyka popkulturalnymi symbolami. Weźmy na przykład sztandarowe dzieło Cunninghama, ponad dziesięciominutowy teledysk do "Windowlicker" Aphex Twina. Zanim staniemy się świadkami szalonej orgii z udziałem dziesiątek kobiet o twarzach samego Aphexa, Chris zafunduje nam przezabawną parodię stylu Michaela Jacksona. Z sunącej po ekranie przez dobre kilkadziesiąt sekund limuzyny wyłoni się Richard D. James aka Aphex Twin, by odtańczyć flagowy taniec "Króla Popu", oczywiście, z obowiązkowymi chwytami za krocze.


W "All Is Full Of Love" Bjork z kolei Cunningham poda nam to, czego nigdy nie dostaliśmy od George'a Lucasa. Androgeniczne roboty nie tylko kokietują się nawzajem, jak robili to R2D2 i C3P-O w Gwiezdnych wojnach, ale niemal decydują się pójść na całość. Temu klipowi warto poświęcić chwilkę uwagi. Cunningham korzysta z dobrodziejstw jakie oferuje dzisiejsza komputerowa technika manipulacji obrazem. I tak twarz małego cyborga jest twarzą Bjork, całość dopełnia laboratoryjna pustka, czyli pełnia technologicznych elementów. Klip jest w realizacji i przesłaniu dziełem. Zwłaszcza kiedy dodać do niego zawartość tekstu, czule śpiewanego przez znaną Islandkę.




Innym elementem charakterystycznym dla reżysera jest moc jaką wywiera na aktorów. Dla Brytyjczyka najważniejsza jest praca z ludzkim materiałem. Fascynuje go człowiek, jego nieograniczone możliwości. Dlatego, być może, zwykł zmuszać swoich "aktorów" do nieludzkich wręcz poświęceń. - Lubię patrzeć, jak muzycy na planie po wielu godzinach ciężkiej pracy są na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego - mówi reżyser. Lidera Placebo, Briana Molko, udało mu się nawet doprowadzić do łez. Beth Gibbons z Portishead pracy z Cunninghamem o mało nie przypłaciła życiem. W ostatniej chwili wyciągnięto ją tonącą ze zbiornika pełnego wody, w którym rozgrywała się większa część teledysku do piosenki "Only You".


Sztuka Cunninghama jest na tyle "chora", że on sam powinien raczej znaleźć się pod obserwacją w psychiatryku niż nadal straszyć nastoletnich widzów MTV. Nic z tego. Chris jest całkiem zwyczajnym facetem; wyrośniętym dzieciakiem przenoszącym swoje młodzieńcze fantazje na grunt "dorosłej" twórczości. - Zatoczyłem koło. Czuję się dokładnie tak jak w dzieciństwie, kiedy potrafiłem przez cały dzień siedzieć w swoim pokoju i malować - powiedział w wywiadzie dla "London Times". Szybko udało mu się wkręcić do przemysłu filmowego, gdzie po raz pierwszy udowodnił uwielbienie dla koszmaru - już jako szesnastolatek zaprojektował wizerunki przerażających bohaterów horroru "Nightbreed" Clive'a Barkera. Niemal równolegle zdobył uznanie na brytyjskiej scenie komiksowej. Pod pseudonimem Chris Halls pracował przy komiksie "Sędzia Dredd", co po latach zaowocowało propozycją wykonania kostiumu, w który Sylvester Stallone wskoczył w kinowej wersji tej obrazkowej historii. Doceniony jako ilustrator i projektant, Cunningham znalazł się w ekipie trzeciej części Obcego reżyserowanej przez Davida Finchera, najsłynniejszego chyba autora wideoklipów przechwyconego przez Hollywood. Stąd niedaleko już było na wyżyny. I tak młody artysta wychowany na terenie bazy amerykańskich wojsk stacjonujących w Anglii trafił pod skrzydła Stanleya Kubricka. Ale zanim przejdziemy do poważnych projektów, z którymi związany jest Cunningham, warto wspomnieć słowem i obrazem jeszcze dwa inne klipowe dzieła. Nieco starszy klip zrobiony dla Apfex Twina "Come To Daddy" i "Come On My Selector" dla Squarepushera. Pierwszy z nich to orgia szybkiego drum&bass'u i bandy rozwścieczonych dzieci o zmutowanych twarzach, biegających z "baseballami". Całość rozpoczyna staruszka z pieskiem na spacerze, a kończy istota..., monstrum.




Najlepszym technicznym klipem roku 1998 został natomiast "Come On My Selector". Japońskie, post-technologiczne laboratorium-więzienie, strażnicy-grubasy i główna bohaterka - malutka Japoneczka z pieskiem, robiąca niezły rozpierdol. Wszystko ponownie genialnie połączone z muzyką - w tym przypadku ostrym i gwałtownym drill'n'bass'em Squarepushera.



Cunningham próbuje swych sił także jako autor telewizyjnych reklamówek. Czy aby jednak zleceniodawcy przemyśleli, w czyje ręce oddają swój produkt? Znając Cunninghama, jeśli nawet nie odstraszy klientów, to przynajmniej przyprawi ich o torsje, czego przykładem jest reklama konsoli Sony PlayStation.

Jak wspomniałem, Cunningham współpracował także z samym mistrzem Science-Fiction - Kubrickiem. Spędził na jego planie półtora roku, gdzie projektował roboty. Mimo że, trudno wyobrazić sobie większą nobilitację dla fana kina science-fiction niż asystowanie Kubrickowi, na Chrisie nie zrobiło to większego wrażenia. - Dziwne. Zdałem sobie sprawę, że pracuję z Kubrickiem i wcale nie sprawia mi to przyjemności - wspomina reżyser. Bezgraniczną miłością darzy zaś Gwiezdne wojny. Ale przygoda z wielkim filmem trwa dalej. Chris tworzy bowiem epopeję cyberpunku. "Niebo miało kolor telewizora przełączonego na nieistniejący kanał..." - tak zaczyna się biblia cyberpunku, powieść Williama Gibsona "Neuromancer". Nikt do tej pory nie porwał się na ekranizację tego niezwykłego kryminału przyszłości, o którym mówi się często, że zrewolucjonizował i odświeżył fantastykę naukową. Cunningham w młodości przeczytał "Neuromancera" trzy razy, kiedy więc zabrał się za swój pierwszy film fabularny, wybór był oczywisty.
- To nie powinien być film o technologii - mówi Cunningham. - Technika ma być tylko tłem. I chyba takie podejście zjednało mu samego Gibsona, który propozycję reżysera skomentował krótko: - Ten facet jest geniuszem. To właściwy człowiek do tej roboty. Case, bohater książki, to kowboj cyberprzestrzeni, człowiek, który łączy się za pomocą kabla ze światem sieci komputerowej i "wchodzi" w ten świat. W tym nieistniejącym środowisku rozgrywa się znaczna część powieści. Rzecz jasna, pokazanie tego to rzecz karkołomna. Próbowali tego dokonać prostymi środkami twórcy Kosiarza umysłów. Potem autorzy "Johnny'ego Mnemonica" - jedynego dotąd filmu opartego na prozie Gibsona. W obu przypadkach wyglądało to jak próba wyprodukowania komputera w zakładzie kowalskim. Dopiero o "Matrixie" mówi się jako o udanym widowisku z kręgu cybertechnologii. "Neuromancer" ma szanse być podobnym widowiskiem, lecz wyposażonym w znacznie poważniejszą treść. Powieść Gibsona to historia kalibru 2001: Odysei kosmicznej, tylko czy film ją udźwignie? To wszystko okaże się wkrótce. Ścieżkę dźwiękową do "Neuromancera" skomponuje...jakże by inaczej - Aphex Twin. Widać więc wyraźnie, że ekranizacja może spełnić oczekiwania. - Chętnie i często współpracuję z Richardem D. Jamesem i Tomem Jenkinsonem, ponieważ to dwóch najlepszych muzyków na świecie - tłumaczy swoją sympatię do flagowych artystów elektronicznej wytwórni Warp. - Kiedyś interesowałem się głównie jazzem i muzyką klasyczną, dziś pochłania mnie progresywna elektronika. Twórczość Aphexa i Squarepushera łączy w sobie wszystkie z moich fascynacji. Chciałbym móc pracować tylko z postaciami mniejszego kalibru, takimi jak oni, gdyż jako twórca klipów realizuję się dopiero wówczas, gdy kreuję obraz do muzyki, którą kocham.
Twórczość obu producentów towarzyszy również nowej płaszczyźnie artystycznej działalności Chrisa. Od niedawna Cunningham próbuje swych sił jako klubowy dj. Oprócz kawałków Aphex Twina i Squarepushera grywa (jak przystało na Brytyjczyka) ekstremalny drum'n'bass. - Zmarnowałem zbyt dużo czasu na projekty, które nie interesowały mnie muzycznie - twierdzi Cunningham. Najwięcej krwi napsuła mu Madonna, dla której nakręcił "Frozen". Gdy wysłał jej taśmę z dwuminutową czarną dziurą w środku, zapłakana zbudziła go telefonem w środku nocy. Nie wiedząc, że to niedokończona wersja, zarzuciła Chrisowi zrujnowanie jej całej kariery.



W problemy obfitowała także współpraca z Leftfield. Taneczny duet tak często zmieniał zarówno koncepcje wizualne, jak i nawet ostateczne wersje utworu "Afrika Shox", do którego miał powstać obrazek, że omal nie doprowadził Cunninghama do zmiany zawodu. Jako że na polu wideoklipu Brytyjczyk osiągnął już niemal wszystko - sławę, pieniądze i uznanie w oczach tak publiczności, jak i jurorów teledyskowych festiwali, dalsze losy Cunninghama zależeć będą od ewentualnego sukcesu "Neuromancera". Sam reżyser już zapewnia, że na filmowej adaptacji prozy Gibsona na pewno nie zakończy swojej przygody z kinem. - To by mnie zabiło - mówi. Tymczasem, jeśli zobaczycie jakieś video, które doprowadzi Was do obłędu, panicznego strachu, wstrętu czy obłędu, sprawdźcie, czy nie przypadkiem Chris Cunningham.
przygotował: Waldek
Data Base - imprezy klubowe, muzyka elektroniczna: relacje, zapowiedzi, mp3, download, fotki, recenzje, torun, toruń, playlisty, kluby, techno, house, clubbing, hardware, software, artykuły, biografie
© 1999-2010 Data Base